piątek, 12 lutego 2016

Rozdział 16




            Mimo, że dostałam swoje stare rzeczy, ciężko było mi znaleźć coś odpowiedniego. Nigdy nie lubiłam odświętnych strojów, ale tym razem sytuacja była wyjątkowa. Na szczęście po długich poszukiwaniach wyciągnęłam z torby czarną sukienkę do kolan i tego samego koloru marynarkę. Zazwyczaj ubierałam się na czarno, ale w tamtej chwili miałam tego dość. Przymierzając komplet czułam ponurą i smutną atmosferę. Zrzuciłam z siebie ciuchy, ale wiedziałam, że nie mam innego wyjścia. Musiałam to na siebie włożyć. Musiałam iść i tam być.
            Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie. Wzięłam kilka głębszych oddechów. Na szczęście Mii nie było. Bawiła się na świetlicy. Byłam sama, miałam okazję przemyśleć kilka spraw.
             Pogrzeb oficjalnie zakończy stary etap mojego życia. Zmienię się. Postaram się nie wracać do tamtych czasów, ale wiem, że to nie będzie łatwe. Nie mogę sobie wymazać wspomnień. Tym bardziej siostrze, której, gdybym mogła, oszczędziłabym bólu straty. Tylko, że nie mogę.
            ―  Zbierajcie się.
Podskoczyłam na dźwięk tego głosu. Nie mam pojęcia, dlaczego słowa Tylera, mojego odwiecznego wroga, aż tak na mnie wpłynęły. Były dwie opcje – albo znów chciał mi uprzykrzyć życie i sprawić, że będę czuła niepokój, albo mówił prawdę i powinnam trzymać się jak najdalej od Petera. Mimo wszystko, sądząc po mojej reakcji na to, coś mi podpowiadało, że nie kłamał. To wcale nie było dobre.
― Dobrze. ― Przełknęłam ślinę.
Co się ze mną działo? Mężczyzna skinął głową i wyszedł, a jego towarzystwo zastąpiła mi Mia, która wparowała do pokoju niczym oparzona. Spojrzałam na nią niesamowicie zdziwiona.
― Coś się stało?
Pokiwała twierdząco głową i natychmiast się do mnie przytuliła. Objęłam ją ramionami, ale nie mogłam pohamować ciekawości.
― Co takiego?
― Byłam na podwórku i tam… Zobaczyłam tego twojego kolegę.
Tyler. Czego on znowu chce?
― Coś ci zrobił? ― zapytałam śmiertelnie poważnie.
― Nie, on… On powiedział, że mam ci przekazać, żebyś jak najszybciej stąd uciekła razem ze mną. Nie możemy być blisko Petera.
Zmarszczyłam czoło. To nie jest możliwe. Kiedy w końcu znalazłam spokój, coś musi się skomplikować. Nie chcę znowu przechodzić przez to samo. Nie zamierzam się stąd ruszać, bo niby gdzie? Nie mam żadnego dachu nad głową. Tym bardziej, że to tylko niecały rok i będę wolna. Postanowiłam puścić jego słowa mimo uszu i jak na razie się tym tak nie przejmować. Może Peter jest trochę dziwny, ale nie zrobił do tej pory nic, co mogłoby nam w jakikolwiek sposób zagrażać.
― Pewnie żartował, nigdzie się stąd nie wybieramy. ― Uśmiechnęłam się ciepło.
Na twarz siostry również wstąpił uśmiech.
― Ale teraz trochę smutna wiadomość – musimy się zbierać. Przyszykowałam ci ubrania, zbieraj się.

*** 

            Stałam na wielkim placu. Zimny wiatr nieprzyjemnie drażnił moją skórę. Co jakiś czas spoglądałam na Mię, która kurczowo trzymała moją dłoń. Nie mogłam się nadziwić, jaka jest silna. Łzy leciały po jej policzkach, ale co chwilę je ocierała. Od początku wydarzenia ani razu się nie odezwała. Chciałam, aby było już po wszystkim, abym mogła swobodnie przytulić siostrę.
Po pewnym czasie zaczęłam się rozglądać. Wiedziałam, że Paul, Claire i Emily gdzieś tu są, ale nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Tym bardziej po tym, jak ostatnio potraktowałam przyjaciela. Widziałam wiele znajomych twarzy. Nawet kilku nauczycieli z dawnej szkoły. Nie spodziewałam się zobaczyć jakiejś sporej ilości znajomych, bo ich nie miałam.
W pewnym momencie spostrzegłam pewną osobę, której obecność naprawdę mnie zdziwiła. Tyler. Co on tu robił? Dlaczego ostatnio tak się do nas przyczepił? Czego w rzeczywistości chciał?
Miałam dość tego wszystkiego. Chciałam uwolnić się od przeszłości i może by mi się udało, gdyby nie… Nie. Ja się uwolniłam. Czeka mnie przyszłość, która już od pierwszych chwil zaczyna mnie atakować. Spojrzałam ponownie na Tylera. Patrzył na mnie z założonymi rękami. Jak nie teraz, to nigdy. Nagle wykonałam ruch głową wskazując na bramę cmentarza. Zmarszczył lekko brwi, ale po chwili kiwnął.
― Mia, idź do… Paula ― wydukałam niepewnie ― po wszystkim spotkamy się przy bramie, dobrze?
― Dobrze ― powiedziała siostra przewiercając mnie ciekawym wzrokiem, ale nie dodała nic więcej.
Posłałam jej nikły uśmiech i ruszyłam stronę wyjścia z placu. Ludzie patrzyli na mnie dziwnie. No tak, wychodzę podczas pogrzebu rodziców. Wiem, że powinnam tam zostać, ale po prostu nie mogłam. Nie chodzi o to, że czułam okropny smutek. Jeśli teraz nie porozmawiam z Taylerem, później mi się to nie uda. Skoro znają się z Peteram i nie darzą się sympatią, nie sądzę, aby tamten chciał mnie potem wypuścić i umożliwić rozmowę ze… znajomym.
Minęłam żelazne ogrodzenie i zaczęłam szukać wzrokiem przyszłego rozmówcy. Dopatrzyłam się go stojącego pod drzewem, w cieniu. Bez wahania do niego podeszłam.
― Czego chcesz? ― zaczęłam.
― To ty mnie tu ściągnęłaś, więc to ty mi powiedz ― powiedział i wbił we mnie wzrok.
― Ostatnio cały czas się koło nas kręcisz. Zaczepiłeś moją siostrę! ― wykrzyczałam zirytowana. On wytrzeszczył oczy.
― Ciszej, bo usłyszy.
― Niby kto?
― A jak myślisz? To nie jest odpowiednie miejsce na taką rozmowę. Niestety, tym razem ci nic nie wytłumaczę. Spotkajmy się kiedy indziej.
Szybko zaprzeczyłam ruchem głowy.
― Niemożliwe. On mnie nie wypuści.
― To skłam? ― powiedział to tak, jakby było to oczywiste. ― Byłaś w tym całkiem dobra ― prychnął po chwili, na co przewróciłam oczami.
― Niech będzie. Ale kiedy?
― Jutro. Będę czekał o piętnastej. Nie spóźnij się ― oznajmił ostro.
Wzięłam głęboki wdech i kiwnęłam. Odwróciłam głowę, kiedy usłyszałam bicie dzwonów. Szesnasta, koniec uroczystości.
― Wracam do siostry ― powiedziałam smętnie.
Mimowolnie wbiłam wzrok w Tylera. Nigdy nie widziałam tego w jego oczach. To było… współczucie. Również mi się przyglądał, przez co trochę się speszyłam. Nie mam pojęcia, co tak diametralnie zmieniło. Co może tak szybko wnieść zmiany w życie człowieka? To już nie jest stary on. Nie chce mnie dobić. Chce pomóc, ale musi mieć w tym jakiś interes. Nie wiem tylko jaki.
― To… Cześć, Tyler.
― Cześć Carmen. ― Schował ręce do kieszeni
Odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę umówionego miejsca, ale po chwili usłyszałam jeszcze głos chłopaka.
― Uważaj na siebie. Postaraj się go unikać.
Przystanęłam na chwilę, ale się nie odwróciłam. Zaczęłam podążać dalej, w stronę przyjaciół. Może byłych.
Paul i Clarie cicho o czymś rozmawiali, a Emily trzymała Mię za rękę i coś do niej mówiła. Siostra odpowiedziała jej z uśmiechem. Wymuszonym, ale się starała. Najchętniej cofnęłabym się, odwróciła i zaczęła uciekać, ale nie mogłam tego zrobić.
― Cześć ― powiedziałam.
Wszyscy zamilkli i skierowali na mnie oczy. Przygryzłam wargę. Nawet mi nie odpowiedzieli. Przyjaźń skończona, nie dziwię się.
― Chodź tu ― odezwała się Claire i zamknęła w ciasnym uścisku. ― Tęskniłam. Tęskniliśmy, wszyscy.
― Ja też.
Stałyśmy tak jakiś czas, aż wreszcie się od siebie oderwałyśmy. Wszyscy posłali mi ciepłe uśmiechy.
― Jak się trzymasz? ― spytała Emily.
― Nie najgorzej, ale nie mówmy o mnie. Może chcecie nas odwiedzić?
Popatrzyli na siebie i bez dłuższych przemyśleń zgodnie odpowiedzieli:
― Z chęcią. 



Cześć! Tym razem nie z takim dużym opóźnieniem ;) Mimo, że z rozdziału nie jestem jakoś szczególnie zadowolona, to mam strasznie dobry humor! Pomijając moją wychowawczynię, na której myśl automatycznie skacze mi ciśnienie, ale pomińmy. Właśnie zaczęłam ferie! Jaj!
Ale do rzeczy – co myślicie o rozdziale? O co chodzi Tylerowi? Jakie są jego intencje? Szczerze powiedziawszy uwielbiam go hehehehe. Czekam na opinię ;)

7 komentarzy:

  1. Coraz bardziej ten Tyler mnie zastanawia. Dlaczego według niego Carmen i Mia nie mogą być blisko Petera. Albo robi to specjalnie żeby zdenerwować Carmen albo coś musi w tym być.

    Czekam na kolejny rozdział, bo jestem ciekawa co dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam streszczenie, ostatni rozdział i od teraz (mam nadzieję) będę na bieżąco czytać rozdziały. :)
    Cóż. Blog jak i jego tematyka bardzo na tak. Super stworzyłyście tę historię, postacie i świat przedstawiony.
    Rozdział mógłby być troszkę dłuższy, mam lekki niedosyt, ale to nic :)
    Widzę, że w niektórych miejscach są akapity, a w innych nie :P Myślałam, że tylko u mnie się tak dzieje ;/ ten blogspot.
    O co chodzi Tylerowi... Czym zagraża Peter, że nie można się do niego zbliżać? Ciekawa sprawa... Mam nadzieję, że niedługo się dowiemy wszystkiego. Liczę na dłuższy rozdział kochane :D <3

    WENY

    www.nielegala-pasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm nie mam pojęcia o co chodzi Tylerowi, mam nadzieje , ze się tego dowiem w następnym rozdziale. Świetnie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krótki rozdział. :D Myślę, że można by jeszcze dogłębniej opisać ten pogrzeb, ale to drobiazg. C: Prócz tego czepiam się jedynie, że w którymś fragmencie imię chłopaka napisałaś inaczej. xD Co jest z tym Peterem nie tak, że były największy wróg głównej bohaterki ostrzega ją przed nim? Ciekawe...
    Czekam na kolejny i życzę weny! :3

    OdpowiedzUsuń
  5. No i jestem. Powiem szczerze, że na samym początku Carmen mnie nieźle... denerwowała, ale czytając dalsze rozdziały stopniowo zmieniałam zdanie. Szkoda mi jej... gdyby nie wpadła w takie towarzystwo, teraz byłaby inną dziewczyną, a w dodatku śmierć rodziców... :(
    Co do Luke'a. Od samego początku wydawał mi się podejrzany. Carmen nie powinna mu ufać...
    Ten rozdział wyszedł wspaniale. Szkoda, ze taki krótki.
    Ostrzeżenie Tyler'a... Co Wy szykujecie? XD
    Tyler jest dziwny :/ wróg, a ostrzega Carmen... zakochał się w niej, czy co? XD
    A co do błędów, to wychwyciłam dwa xd po prostu zły zapis imion. Na samym początku.
    Czekam na nn. :)
    Ważka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witajcie, dziewczyny. w końcu udało mi się nadrobić wszelkie zaległości - z czego bardzo się cieszę. Historia wcale nie jest nudna, bo dzieje się sporo. Mam w głowie tyle pytań, że aż nie wiem czy wszystkie powinnam tutaj wypisać. Nie, poczekam aż dostanę odpowiedzi na nie. :) Bardzo dobrze piszecie, gratuluję.
    http://kazdy-ma-swoja-druga-twarz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Super!!! <3 O. Co chodzi z tym Peterem?? To jakiś zboczeniec ? Handluje żywym towarem ?? Przekonam się :) pisz dalej !!

    OdpowiedzUsuń