wtorek, 16 czerwca 2015

Prolog



Jeszcze tylko dziesięć minut pozostało do tak bardzo wyczekiwanego przeze mnie dzwonka, ogłaszającego koniec lekcji. Co chwilę zerkałam na zegarek, wiszący na jasno-żółtej ścianie. Nie miałam zamiaru iść na matematykę, która miała być następną lekcją. Nie dość, że miałam z niej same jedynki, to jeszcze nienawidziłam jej z całego serca! Tak bardzo chciałam znowu urwać się z lekcji... Co z tego, że znowu mi się dosianie od rodziców? Już zdążyłam się do tego przyzwyczaić! Poza tym... to moja sprawa, co robię ze swoim życiem i jak się uczę.
Gdy do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka, poderwałam się z miejsca. Spakowałam wszystkie swoje manatki i wybiegłam z klasy, nie zważając na karcące spojrzenie nauczyciela, który zaczął mnie wołać. W podskokach wybiegłam z budynku znienawidzonej szkoły i z szerokim uśmiechem na twarzy radowałam się chwilą wolności. Mijałam na ulicy zdziwionych ludzi, a ciepły wiatr rozwiewał moje długie, brązowe włosy na wszystkie strony. Bawił się nimi, a ja nie miałam nad tym kontroli. Ciepłe promienie słońca padały na moją roześmianą twarz. Nienawidziłam szkoły z całego serca i wszystkiego, co było z nią związane. Do życia nie była mi potrzebna! I tak gówno uczyła! Wcale nie miałam wyrzutów sumienia, że uciekłam z lekcji. Robiłam to często i bardzo się z tego cieszyłam.
***
Weszłam do domu i najciszej jak tylko potrafiłam, skierowałam się do swojego pokoju. Na palcach przeszłam po drewnianych schodach. Po drodze musiałam jak zwykle potknąć się o wystający zza rogu biały dywan. Z moich ust wydobyła się seria przekleństw, ponieważ poleciałam na szafkę, robiąc przy tym sporo hałasu. Przy okazji nieźle się obiłam. Pech chciał, że zbiłam ulubiony wazon mamy. Zaśmiałam się pod nosem, zadowolona z efektu.
— Carmen? — usłyszałam zdziwiony głos mamy.
Otworzyłam z przerażenia szeroko oczy, po czym szybko wbiegłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i rzuciłam go gdzieś w kąt. Matka nie miała wiedzieć, że wróciłam! Z mocno bijącym sercem położyłam się na swoim miękkim łóżku, wcześniej stawiając torbę koło biurka i wyciągnęłam z kieszeni telefon. Miałam zamiar zadzwonić do przyjaciółki, kiedy usłyszałam walenie w drzwi.
— Carmen! Znowu wagarujesz! — wydarła się na całe gardło matka. Zacisnęłam szczęki — Otwieraj! — zaczęła mocniej uderzać w biedne drzwi.
Całkowicie ignorując rodzicielkę, wlepiłam wzrok w komórkę i wybrałam numer swojej jednej z przyjaciółek. Tylko ona mnie rozumiała. Może czasami działała mi na nerwy, bo za wszelką chciała doprowadzić mnie, jak to mówiła do „porządku”, ale mimo to starała się mnie zrozumieć. Pocieszała mnie w trudnych chwilach, kiedy to z niczym nie mogłam osobie poradzić, a w rodzinie miałam same konflikty. Szczególnie z mamą. Już nawet tata czasami staje po stronie matki i zawsze obrywa się mi! Zawsze to ja jestem ta winna!
— Emily?! — krzyknęłam do słuchawki, słysząc, że ją odebrała.
— Nie, ksiądz — powiedziała z sarkazmem. — Znowu zwiałaś z lekcji...
Po tonie jej głosu rozpoznałam, że się krzywi. Przed moimi oczami stanął jej obraz. Spod sowich jak zawsze nieogarniętych włosów patrzyła na mnie piwnymi oczami, które chciały mi pokazać, gdzie moje miejsce.
— I co z tego? — powiedziałam, wzdychając ciężko.— Nie lubię szkoły.
— Carmen... — zaczęła niepewnie. — Prawie ze wszystkich przedmiotów masz zagrożenia...
            — Błagam cię! Ja wiem, że się martwisz, ale... Ale to moja sprawa! — powiedziałam dość lekceważącym tonem. — Proszę cię, nie zaczynaj mi znowu prawić kazania.
— Carmen! — krzyknęła moja matka, a ja podskoczyłam na łóżku. — Otwieraj te drzwi!
— Nie! — wydarłam się, zabierając od ucha telefon.
 — Otwieraj niewychowana dziewucho! — warknęła matka, uderzając mocno w drzwi. Zapewne pięścią.
            — Nie — powiedziałam cicho, ale ze złością. Przyłożyłam telefon do ucha i zwróciłam się do przyjaciółki: — Ej! Może wybierzemy się na jakąś imprezę?
— Nie ma sprawy! Niedługo otwierają nowy klub. Możemy pójść tam. Co ty na to? — powiedziała ochoczo dziewczyna.
— Tak! — pisnęłam z radością.
— Nigdzie nie pójdziesz! — usłyszałam krzyk matki. — Otwieraj te drzwi!
— A kiedy go otwierają? — zapytałam przyjaciółkę, ignorując mamę.
— Za jakiś tydzień. Znajoma mojej mamy, która tam pracuje powiedziała, że coś tam muszą jeszcze załatwić...
— Ok! Tylko trzeba jeszcze poinformować...
— Carmen! — Matka nie pozwoliła mi dokończyć. — Mówię po dobroci, otwieraj te drzwi! Muszę z tobą porozmawiać droga panno! I to już! Zaraz zdzwonię po ojca! On doprowadzi cię do porządku! — Waliła w drzwi. Zaczęłam chichotać.
— To ja już się rozłączam... — powiedziała niepewnie Emily. — To... cześć.
— Co... Nie! — zaprzeczyłam, ale usłyszałam odgłos kończący rozmowę.
Rzuciłam telefonem obok i zacisnęłam dłonie w pięści. Gwałtownie wstałam z łóżka i podeszłam do kąta, gdzie leżał klucz od drzwi. Wzięłam go do ręki, po czym otworzyłam wejście do pokoju i stanęłam twarzą w twarz z rozwścieczoną matką. Jej twarz była czerwona. Wręcz purpurowa. Spojrzałam w jej duże oczy, wyrażające złość, a jednocześnie rozpacz.
— Czego chcesz?! — warknęłam.
― Jak odzywasz się do matki? ― szepnęła mama, a w jej oczach zauważyłam smutek.
― Normalnie ― mruknęłam.
― Mam z tobą do pogadania moja droga ― powiedziała poważnym tonem.
Przewróciłam z dezaprobatą oczami. Tak naprawdę nie miałam zamiaru iść za matką, ale doskonale zdawałam sobie sprawę, że kolejna kłótnie mnie nie ominie. Skrzywiłam się na twarzy i poszłam za rodzicielką do kuchni, gdzie zawsze przeprowadzała ze mną wszystkie rozmowy. Oparłam się o blat stołu i wlepiłam w mamę swój wzrok, przepełniony niechęcią. Jej oczy miotały błyskawice, gdy ja miałam chęć uciec. Tak bardzo pragnęłam mieć jeden dzień spokoju od tego wszystkiego.
― Słucham ― powiedziałam z sarkazmem.
― Uciekłaś z lekcji ― zaczęła poważnie.
― A ty znowu swoje…
― Nie skończyłam ― upomniała i spojrzała na mnie z wyższością. ― Ile razy ci już mówiłam, że nie możesz uciekać z lekcji, a chodzenie do szkoły to twój obowiązek?! No ile?! Masz dopiero siedemnaście lat, więc póki nie osiągniesz pełnoletniości, masz robić to, czego ja z ojcem od ciebie wymagamy!
― Ale ja nie mam zamiaru… ― zaczęłam, ale matka znowu mi przerwała.
― Nie masz osiemnastu lat! Jesteś jeszcze na moim i ojca utrzymaniu! I masz robić to, co my ci każemy! ― krzyknęła, a ja na to prychnęłam i machnęłam lekceważąco ręką. ― Dlaczego zamknęłaś się w pokoju?
― Bo tak ― powiedziałam, mierząc ją swoim wzrokiem.
― Dlaczego jesteś taka bezczelna? ― spytała z rozpaczą.
― Po kimś to muszę przecież mieć ― bąknęłam pod nosem.
― Dałam ci szlaban na telefon ― matka starała się mówić spokojnie. ― Całe dnie i noce spędzasz na telefonie. W ogóle nie widzisz świata poza min! Gdzie nie spojrzę, ty jesteś wpatrzona w ekran komórki! Przez cały czas nawijasz! Czy ty wiesz, jakie są wysokie rachunki?! Nie! Bo po co się interesować?! Rodzie zapłacą! Ja nie!
― Skończyłaś? ― zapytałam znudzonym głosem.
― Nie przerywaj mi! ― warknęła rozwścieczona. ― Słyszałam, że wybierasz się na imprezę. Na żadną nie idziesz! Dopóki nie podciągniesz się w nauce, masz szlaban! Na wszystko! Czy ty dziecko chcesz zostać w tej klasie?! Jaką będziesz miała przyszłość?!
― Piękną ― powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
― Będziesz zamiatała ulice! ­― wydarła się na całe gardło.
― Nie krzyczcie ― powiedziała przeciągle Mia, która znalazła się w kuchni.
Długie, brązowe włosy dziewczynki opadały na jej ramiona, a różowe usteczka wygięte były w podkówkę. Jej blada twarzyczka wyrażała smutek, a za razem przerażenie. Ruszyła powolnym krokiem w moją stronę. Objęłam kruche ciało siostry i mocną ją do siebie przytuliłam. Spojrzałam w jej brązowy oczy i uśmiechnęłam się lekko. Tylko ona działała na mnie, że automatycznie się uspakajałam. Jak ona to robiła? Nie mam pojęcia.

~*~*~*~
Kolory wypowiedzi:
Maggie
Mara♥


Witam Was kochani z Marą♥, która znajduje się ,,obok’’ na naszym blogu!
Mam nadzieję, że prolog napisany przez Maggie podoba się Wam tak samo jak mi (jest ŚWIETNY!! :D)
Ooo! Dziękuję kochana za miłe słowa. Cieszę się, że Tobie się podoba!
Nie ma za co, szczera prawda :D
Haha! Dziękuję! :* Więc jak już wspomniałam, witamy na naszym blogu! Mam nadzieję, że zachęciłyśmy Was do dalszego czytania! Prolog mniej więcej pokazuje, jaka jest bohaterka i jej stosunki z rodzicami.
Zaspoileruję Wam troszkę xD A wiec.... "wszystko się zmieni". Tak, teraz myślcie (spoiler taki, że fest hyhyhy). Nic więcej nie zdradzam!   
 Haha! Tak! Doskonały spojler! Może tajemniczy, ale jak najbardziej prawdziwy! Życie bohaterski wywróci się do do góry nogami i ona... Cicho siedź Maggie!
No! Nie wypaplaj! Hahaha :D Tak więc zapraszamy do komentowania, domyślania się, obserwacji i... zapisywania się do zakładki "Informowani" ;)
Postaram się! Czasami po prostu nie potrafię! xD Więc dołączam się do słów Mary♥!
A! I gdyby ktoś jednak chciał podejrzeć bohaterów to "Bohaterowie" są cały czas otwarci na Wasze odwiedziny! :D
Tak! Tak samo zakładka ,,Pytania!’’! Jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć, to piszecie śmiało! Nie gryziemy! Ale... CHYBA nie gryziemy. Jeszcze nie stwierdzono u mnie, że mogę być wampirem. A Ty wspólniczko? xD
To jest potwierdzone - ja nim jestem (zwłaszcza jeśli chodzi o słodycze ;))) Jeśli chcecie zareklamować blogi to wpadajcie do zakładki "Spam" :) A może zainteresowała Was historia i chcecie dowiedzieć się czegoś ogólnego o zarysie fabuły? "O blogu" - zamieszczone są tam informacje na temat bloga jak i akcji opowiadania.
A jeśli chcecie czegoś dowiedzieć się o nas, to przyjrzyjcie się menu. Tam nas znajdziecie!
No to chyba tyle ;) Przynajmniej z mojej strony ;) Oczekujcie rozdziału! Pozdrowionka! 
Ja też już nic nie mam do powiedzenia! Rozdział number one pisze Mara♥! Bądźcie cierpliwi, a nie pożałujecie! Pozdrawiam Was cieplutko i ślę buziaki! :***
     

30 komentarzy:

  1. Jest genialny dziewczyny. Jeszcze tu wpadnę. Pozdrawiam z całgo serducha.
    ~Vove_Diana

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu prologu opowiadanie mnie zaciekawiło i pewnie jeszcze do was zajrzę.

    Widać, że Carmen się nie układa najlepiej. Ma problemy w szkole i jeszcze nie ma dobrych stosunków z rodzicami.

    Czekam na pierwszy rozdział i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie ta Carmen. Już ją polubiłam - buntowniczy charakter głownej bohaterki? Podoba mi się, aczkolwiek chyba Carmen odrobinę przesadza.
    Wybaczcie, ale nie umiem komentować prologów. xd
    Obserwuję i pozdrawiam,
    !Ala!

    OdpowiedzUsuń
  4. Blog zapowiada się ciekawie, a wywnioskowałam to z waszej rozmowy pod spodem. Nie mogę się już doczekać pierwszego rozdziału.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Super prolog! Z miłą chęcią zostanę tu na dłużej! Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy blog i opowiadanie, podoba mi się główna bohaterka :D Pewnie będzie dużoooo się działoooo :D
    Jestem ciekawa, dodałam do obser. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem kochane! :))

    Dziękuję za zaproszenie! :)) Cóż... Prolog mnie zaciekawił! :)) Widzę, że z naszej Carmen niezła buntowniczka jest! xD Nie ma za ciekawych relacji z rodzicami, dogaduje się tylko z siostrą. Rozumiem główną bohaterkę, ponieważ długo zachowywałam się podobnie. Sama wagarowałam, mając szkołę absolutnie "gdzieś". Na szczęście zmądrzałam i już wiem, że uczucie, gdy nie widzi się dla siebie żadnych perspektyw jest okropne! Mam nadzieję, iż Carmen również to zrozumie! :))
    Trzymam za Was kciuki dziewczyny! :** Życzę Wam morza weny oraz owocnej współpracy! :)) ^^

    Pozdrawiam serdecznie! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaczyna się ciekawie. Czasami brakuje Ci przecinków, ale to nic :)
    Czekam na pierwszy rozdział :)

    Pozdrawiam,
    Ress

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczyna się super! Zostanę tu na dłużej :D (chociaż muszę się sama oagrnąć i wziąć za pisanie rozdziału bo jestem z ręką w... nocniku.... )
    Pozdrawiam Kochane! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. No no no, zapowiada się ciekawie!
    Wybacz Maggie, dobiegłam (dogramoniłam?) się dopiero teraz xD
    Zaczyna się ciekawie, oczywiście, jak zawsze, świetne opisy, jak zawsze w Twoim wykonaniu! Już lubię Carmen (tak? dobrze zapamiętałam? xD) chyba mają coś wspólnego z moją Emily haha xD
    Więc czekam na rozdział numer jeden i coś od koleżanki Mary! ;)

    Biorę w obserwację i wklejam do polecanych!
    I zapraszam do katalogu Kochane!
    Osobno Słabi, Razem Niepokonani!
    Katalogowy Świat

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze mówiąc jak na prolog, jest to dość długie, jednakże znając Ciebie, to i tak jest krótki. xD
    Ach, nie ma to jak kłótnia z mamą... Ja tam Carmen nie współczuję, bo jej matka ma trochę racji, w granicach rozsądku. :3
    Główną bohaterkę da się polubić za jej buntowniczą naturę, choć fakt, że nie zależy jej na własnej przyszłości, jest ciut druzgocący. Ale ma siedemnaście lat, więc w tym wieku to normalne, hormony i tak dalej. :D
    Tym razem raczej nie będzie to opowiadanie o wampirach, choć zgaduję, pojawią się jakieś fantastyczne istoty, hm...? ^^
    Jestem bardzo ciekawa, co będzie dalej! <3 Pewnie Carmen i tak pójdzie na tę imprezę. :D
    Mia jest całkowitym przeciwieństwem Carmen, jak to zwykle w rodzeństwie się zdarza. Może ona wpłynie jakoś na starszą siostrę? :3
    Ponieważ jestem ogromnym wielbicielem zwierzątek domowych, to szczerze powiem, że brakuje mi tutaj jakiegoś kotka albo psiaka... Ale ja już tak mam, bez zwierząt nie wyżyję, choć mam straszną alergię! :D
    Czekam na nn! <3
    Oceanu weny dla Was obu! :*
    ~Rebecca~

    OdpowiedzUsuń
  12. Prolog zachęca do czytania, aczkolwiek zachowanie głównej bohaterki nie jest odpowiednie. "Takie są nastolatki" ktoś może powiedzieć. Mam nadzieję, że się zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapowiada się ciekawa historia :) Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Carmen jest bardzo bezczelna, kogoś mi przypomina. Mam nadzieję, że ktoś ją doprowadzi do porządku.
    http://myenchantix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapowiada się bardzo ciekawie! Siedemnastolatka z zagrożeniami, olewająca naukę i rodziców. Podoba mi się! Czekam na rozdział pierwszy i proszę o poinformowanie mnie na blogu *na który serdecznie zapraszam* o nowym rozdziale -> obroncy-julie.blogspot.com
    Pozdrawiam, Julie :')

    OdpowiedzUsuń
  15. Ech... Chyba mam coś z Carmen. Też nienawidzę matematyki. Ale nie na tyle, żeby zwiewać z lekcji, hyhy. Już uwielbiam Mię! Jest słodka <3. No, poczekamy, zobaczymy - zapowiada się ciekawie. Morza weny życzę!
    Pusheen

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem! Przeczytałam to jakieś dwa dni temu? Nie wiem, od razu kiedy pojawiło się info u Magdy wbiłam tu :) Kolejne fantazy! ^^ bardzo fajnie.
    Prolog zapowiada się ciekawie. Za dużo tu jeszcze nie mogę powiedzieć. Jest dość obszerny. Czekam jednak na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawy pomysł. Na pewno będę tu zaglądać. Siostrzyczka głównej bohaterki już skradła moje serce. Pozdrawiam, weny życzę i czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  18. Macie mnóstwo pomysłów, co widać już w prologu. Carmen nie jest przerysowaną postacią, jaką można spotkać w wielu opowiadaniach, jest po prostu inna i bardzo mi się to podoba. A już najbardziej to, że ma o szkole taką samą opinię co ja -"gówno uczy" hahah. autorka rozwaliła system :) wciągnęłam się, naprawdę i czekam na rozdział pierwszy. ahhha .zapomniałabym- uwiodła mnie ta malutka siostra Carmen. Wie, kiedy ma przyjść. Cała kłótnia dziewczyny z mamą była interesująca i podsuwa mojej wyobraźni obrazy kłótni z moimi rodzicami, jednak nie w tym stopniu. Super :)
    Pozdrawiam
    Eriss

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, w końcu udało się znaleźć chwile aby napisać komentarz.
    Szczerze. Od razu nie polubiłam Carmen, irytują mnie osoby, które mają takie podejście do szkoły. Sprzeczki z rodzicami są normalne, ale stoję murem za matką Carmen. Tym bardziej, że dziewczyna tylko pogarsza swoją sytuację.
    Narazie nie moje klimaty, ale wierzę, że później stanie się coś, przez co historia skradnie moje serce.
    Pozdrawiam i śle mnóstwo pozytywnej energii, aby było jak najwięcej weny XD
    Do następnego :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jejku, prolog... jest taki... inny! Nie taki, który skrywałby pewną tajemnicę, ale taki który ją uchyla. Jest świetny, serio Maggie! A wogóle, to też czasem mam ochotę zerwać się zlekcji? Ale nie odważyłabym się!
    Esme

    OdpowiedzUsuń
  21. Naprawdę nie wiem, co napisać.
    Trzeci raz już się do tego zabieram. Nie jestem przyzwyczajona do buntowniczek, a zwłaszcza takich, którzy mają "olewający" stosunek do własnych rodziców.
    Bo choć rozmowa z jej matką przypomniała mi kłótnie z moją, a wagary wywołały uśmiech na twarzy (ach te wspomnienia!), to jednak mam mały podziw dla tej bohaterki, że nie boi się konfrontacji. Może to głupio zabrzmi, ale moim zdaniem, jest odważna. Mimo, że lekko razi mnie jej stosunek do rodziców, to jednak podziwiam ją za odwagę, za to, że nie boi się "wypić naważonego piwa" (jak mawia moja mama).
    Trochę zastanawia mnie, czemu ona wagaruje. Zgaduje jednak, że jej głównym powodem jest piękno za oknem. Ja osobiście wole siedzieć w domu, a że jestem samotniczką, tylko w internecie się otwieram :D
    Maleńka Mia ma magiczna moc!
    Bo gdy ja widzę swoją młodszą siostrę, staje na baczność i z uwagą ją obserwuje, czy czegoś znów mi z pokoju nie wynosi... Chociaż z drugiej strony, przytulanie się do małego dziecka jest... hmm... trudno to wyjaśnić, ale wywołuje pewne emocje, które chyba rzeczywiście uspakajają.
    Hmm... jak zwykle wspomnę, że prologów nie lubię komentować, gdyż po prostu nie potrafię tego robić.
    Obiecuje zostać na dłużej :)
    Życzę Wam dziewczyny gór pomysłów, mórz weny i mnóstwa czasu wolnego razy dwa! :D
    Bussis! :3

    OdpowiedzUsuń
  22. O Matko *.*
    Nie do końca, wiem, jak zabrać się do komentowania prologu. Przede wszystkim: zapierający dech w piersiach. Tak, to jest trafne określenie. Bardzo podoba mi się charakter głównej bohaterki, uwielbiam buntownicze postacie. Przyjaciółka też jest niezła- opiekuńcza, ale jednak szalona. Siostra (wnioskując z opisu) urocza.
    Masz bardzo fajny styl pisania. Zaraz zaobserwuję bloga. I oczywiście wyczekuję następnego rozdziału :*
    Duuuuuuuuużo weny :)
    Izzy ^.-

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej, nominowałam Was do LBA. Pytania, mój blog: http://theamnesiastory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej, zacznę od tego, że piszę ten komentarz już trzeci raz i naprawdę juz puszczają mi nerwy... (chyba najwyższy czas żeby zmienić telefon ;)). Ale do rzeczy.
    Jeżeli chodzi o Carmen to jest ona niby taka ludzka i nie przerysowana , ale coś mnie w niej jednak razi. Nie musicie się tym przejmować, ponieważ bardzo lubię tego typu bohaterki. Są jakby żywcem wyciągnięte z życia. Można się naprawdę wciągnąć i przy tym nie czytać słodkich i nad wyraz idealnych opisów jej życia (mam nadzieję, że mi tego nie zrobicie ;)).
    Jeżeli chodzi o całość to prolog jest bardzo dobrze napisany. Nie pozostaje mi nic jak tylko czekać na ciąg dalszy.
    Dodaję do obserwowanych i pozdrawiam!
    xoxo,
    S.

    OdpowiedzUsuń
  25. Cześć dziewczęta!
    Bardzo ciekawy pomysł na bloga. Po spojrzeniu na szablon wiedziałam, że to musi być coś dobrego. Wszystkie blogi, które mają w szablonie Iana są skazane na powodzenia :) Zaobserwowałam bloga, bo oczywiście chcę być na bieżąco.

    Co do opowiadania. Bardzo ciekawe. Klasycznie akcja rozpoczyna się w szkole, no ale nie klasycznie główna bohaterka otrzymała opieprz od surowej matki. Dziewczyna ma już siedemnaście at, więc nie widzę sensu krzyków za takie drobne przestępstwo. Każdemu zdarza się iść na wagary, aby nie dostać jedynki :)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny! Zaprasza również do siebie, czekam na Wasze opinie :)
    http://vampireandmillionaire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam Was :*
    Bardzo ciekawe jest to, że są dwie adminki. Rozwaliła mnie ta wasza dyskusja na końcu xd A teraz trochę o samym opowiadaniu: sądzę że jest milion blogów o nastolatkach mających problemy z rodzicami. Raczej nie moje klimaty, ale muszę przyznać, że Wasz blog mnie zaciekawił i czekam na ciąg dalszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. No i wreszcie blog na którym główna bohaterka to nie filigranowa blondyneczka, która nie potrafi się nikomu postawić. Chociaż nie popiera całkowitego olania nauki przez Carmen to jednak przewiduję, że ją polubię ^^ Nie wiem co więcej mogłabym napisać, to na razie tylko prolog :)
    Z chęcią się zaczytam.
    Pozdrawiam, Alessa :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam,
    dwie pierwsze części tego opowiadania przeczytałam jakiś czas temu, ale nie mogłam zebrać się na komentarz, gdyż czytałam na komórce, a nie znoszę dawać komentarzy w ten sposób. Dlatego dzisiaj postanowiłam jeszcze raz przeczytać prolog i rozdział 1 by dodać moje przemyślenia. Maggie i ja kręcimy się w tych samych kręgach więc szkoda by było tego nie wykorzystać :)

    Choć nie potrafię zrozumieć bohaterki (jestem zupełnie inna niż ona - miałam inne podejście do szkoły, nauki i rodziców ), czuję do niej niejaką sympatię. Myślę, że jest zbuntowaną nastolatką, która kiedyś znajdzie cel w życiu :)

    Ale najpierw błędy. Znalazłam w tekście kilka, dlatego wypisuję je poniżej:
    Nie skoczyłam ― upomniała
    skończyłam
    nie widzisz świata poza min
    nim
    ty masz jesteś wpatrzona
    jesteś wpatrzona, bez masz i to "ty" również możesz wyrzucić, będzie bardziej naturalnie
    Rodzie zapłacą! Ja nie!
    Rodzice
    a za razem
    zarazem
    w moją siostrę
    stronę
    Spojrzałam w jej brązowy oczy
    brązowe
    Co ciekawe błędy pojawiły się głównie na końcu - tak jakbyście końcówkę nie sprawdzały razem czy coś :P Język, jakim piszecie za to jest fajny, obrazowo przedstawiacie sytuacje - piszę "wy", bo choć Maggie napisała ten rozdział, koleżanka na pewno była dużą podporą.
    Emily jest starszą przyjaciółką głównej bohaterki jak rozumiem? Skoro nie była na zajęciach, to tak wywnioskowałam. Wydaje się być miła, ale trochę matkuje Carmen.
    Cóż, na razie przeczytałam tylko prolog i rozdział 1, także nie jestem w stanie napisać o czym będzie całe opowiadanie, ale zapowiada się ciekawie. Zaraz napiszę komentarz do 1 rozdziału.

    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Przez stronę z szablonem, który pokazywała mi Maggie znalazłem ten blog. Wcześniej już go widziałam, ale nigdy nie cofnęłam się do początku. A dziś mam wyjątkowo wolny dzień i postanowiłam coś przeczytać. No więc jestem.
    Pierwszy akapit prologu tak bardzo do mnie pasuje ! Haha :D
    Było trochę niedopatrzeń, jakiś tam literówek, albo błędów, ale to nic wielkiego. Prolog dość obszerny, ale w porządku. Taki, powiedziałabym zwyczajny, ze względu na jego fabułę. Chyba się starzeję, bo uważam, że matka Carmen ma z nią przerąbane :D
    Lecę czytać dalej dziewczyny.
    Pozdrawiam, Dora :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Od samego początku można dostrzec, że Carmen jest dość trudnym dzieckiem. Do matki odnosi się całkowicie z brakiem szacunku, wagaruje i tylko imprezy jej w głowie. Dziwi mnie zachowanie jej przyjaciółki (bohaterka mówi, że ta ją wspierała choć czasem i denerwowała), bo tylko powiedziała jej, że ta znowu uciekła, a potem ten temat został odsunięty i obie zaczęły omawiać plany imprezowania. Powinna jednak doprowadzić ją do "porządku" jak to niby chce zrobić. Jednak z takim podejściem szczerze wątpię, że jej się to uda. Tylko jedna osoba - młodsza siostra sprawia, że Carmen przechodzi cała złość. Mimo wszystko ona nie zmusi jej do nauki itd - myślę, iż Mia dałaby radę ustawić siostrę do pionu chociaż jest tylko dzieckiem. To nie jest krytyka tylko wyrażam swoją opinię xD Trochę w ostry sposób, ale dziwi mnie ich zachowanie xD
    Jeśli chodzi o błędy to nigdy nie lubię ich wytykać, bo sama nie piszę zbyt dobrze, ale tutaj chodzi tylko o literówki:
    "Ruszyła powolnym krokiem w moją siostrę" - no tutaj trzeba zwrócić uwagę, gdyż zamiast siostrę powinno być "stronę";
    "Gdzie nie spojrzę, ty masz jesteś wpatrzona w ekran komórki" - tutaj słowo "masz" jest niepotrzebne;
    "Gdy moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka" - tutaj akurat brakuje tylko jednego słowa "do". "Gdy do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka" :)
    Początkowo chciałam przemilczeć błędy, ale w ostateczności jednak je tutaj wypisałam. To nie jest, aby zrobić wam na złość tylko pomóc w korekcie błędów :)
    Oczywiście moim zdaniem to opowiadanie ma duży potencjał i w waszych rękach wyjdzie cudnie :)
    Lecę nadrabiać kolejne rozdziały!
    Pozdrawiam Lex May

    OdpowiedzUsuń